Pascal Pinon w Sopocie

Wczoraj byliśmy na koncercie islandzkiego zespołu Pascal Pinon. Koncert odbywał się w ramach festiwalu Literacki Sopot. Zespół to właściwie dwie siostry bliźniaczki Jófríður i Ásthildur. Ich muzyka jest sklasyfikowana jako indie pop, dla mnie jest czymś dużo więcej. Eksperymentowanie z dźwiękami, przepiękne teksty i niesamowity przejmujący głos Jófríður. Nostalgicznie, miejscami dramatycznie, a jednocześnie przestrzennie, czysto i … chłodno. Islandzko :) Dziewczyny są przy tym bardzo skromne i spokojne. A poniżej trochę zdjęć z koncertu i teledysk mojego ulubionego nagrania „Bloom”.

pascal_pinon_sopot_elskapascal_pinon_sopot_elskapascal_pinon_sopot_elska pascal_pinon_sopot_elska pascal_pinon_sopot_elska pascal_pinon_sopot_elska pascal_pinon_sopot_elska pascal_pinon_sopot_elska pascal_pinon_sopot_elska pascal_pinon_sopot_elska pascal_pinon_sopot_elska pascal_pinon_sopot_elskapascal pinon sopot elska

Opublikowano wpisy | Otagowano , , | Komentowanie nie jest możliwe

Open’er Festival 2013 – krótkie podsumowanie

Zakończył się Open’er Festival. Uwielbiam klimat Open’era. Ten kilkudniowy festiwal to przejście do innego wymiaru. Podróż openerowymi autobusami, zabawa do późnej nocy, długi powrót autobusami do domu, spanie do południa, albo i dłużej i znowu podróż, zabawa do późna itd… No i muzyka! A w tym roku artyści i dopisali i naprawdę się popisali. Mnie osobiście całkowicie rozłożył na łopatki Nick Cave ze swoim The Bad Seeds. To, co wyprawiają na scenie Ci Panowie to jest najprawdziwszy Rock’n’Roll! Oczywiście nie chodzi mi o styl muzyczny, ale stan ducha. Przybyli z dna piekieł i zagrali koncert, którego nie zapomnę do końca życia!
Poza tym niesamowite koncerty dali Hey (bardzo sensualny), Mikromusic, Blur oczywiście :), Skunk Anansie jak zawsze :), Kings of Leon, Crystal Fighters (co za pozytywny zespół!), Kaliber44. Bardzo miło było mi poznać Alt-J’a, ale przede wszystkim absolutne oświecenie przeszłam na The National! Jak ja mogłam ich wcześniej nie znać! Cóż za przejmujący koncert! Ciarki biegały mi po plecach, a przy Sorrow byłam bliska płaczu.
Żałuję, że nie udało mi się dotrzeć na Skubasa, NAS, Devendrę Banharta, Novikę. Żałuję, że udało mi się dotrzeć na Animal Collective i Crystal Castles. Ten ostatni zespół kilka lat temu dał świetny koncert, teraz odwalił disco.
Ale najbardziej żałuję zakończenia festiwalu czyli koncertu Rihanny. To już nie była część Open’era, tylko osobny koncert, wiele osób przyjechało specjalnie na niego i to nie tylko z krańców Polski, ale także z zagranicy. Moi przyjaciele pracowali po nocach na Open’erze przez pięć dni na przemian ze swoją normalną dzienną pracą, tylko po to, żeby pójść na Rihannę na koniec.
Rihanna kazała na siebie czekać godzinę, poprzedniego dnia mocno zabalowała na Open’erze, ale spoko, to jest rock’n’roll. Tylko skoro decyduje się na koncert w Polsce dla tylu ludzi, to powinna się chociaż postarać. Niestety Rihanna, po godzinnym oczekiwaniu przyszła na scenę odtańczyć swoje piosenki. To nawet nie był półplayback, to było coś pomiędzy półplaybackiem a całym playbackiem, takie dośpiewywanie końcówek. Niestety żałość i żenuła. Dobrze, że byłam w zarąbistym towarzystwie, miałam świetny afterek, a za koncert nie płaciłam, bo był niejako gratis do czterodniowego openerowego karnetu. I tak, powiecie, że to normalne, bo jak się skacze na scenie to trudno utrzymać czysty głos, ale taki jest właśnie urok koncertu. Na całym Open’erze nie było ani jednego playbacku, a Skunk to bez problemu śpiewała czysto nawet w czasie przenoszenia jej przez tłum ludzi. W zeszłym roku byłam na koncercie Red Hot Chilli Peppers i to co wyprawiali Ci goście na scenie przeszło wszystko! Ale nie sądzę, żeby im choć przez myśl przeszło użycie playbacku. Koncert Rihanny zakończył się po niespełna półtora godzinie. Może i dobrze, że tak szybko. Był czas na poprawę nastroju :)

Opener był również dla mnie czasem pracy i nawiązywania kontaktów. Elska rozpoczęła oficjalnie swoją działalność :) Trzymajcie kciuki, bo czeka mnie kilka bardzo ciężkich miesięcy.

 Opener Festival 2013

Opublikowano wpisy | Otagowano , , , | Komentowanie nie jest możliwe

Ólöf Arnalds – Sudden Elevation

Jakiś czas temu, jesienią chyba wzięłam udział w jednym z projektów Pledge Music i wspomogłam islandzką artystkę Ólöf Arnalds w wydaniu jej płyty Sudden Elevation.

Pledge Music to platforma dla początkujących artystów, pomagająca im w zdobyciu funduszy od ich fanów na wydanie płyt. Artyści wystawiają na sprzedaż swoje przyszłe produkty lub działania czyli np. możliwość pobrania elektronicznej wersji płyty przed jej wydaniem, płyty z autografami (które dostanie się oczywiście po ich wydaniu ;)), rękopisy piosenek, koszulki czy koncerty w domach fanów (i to na całym świecie :)). Jeśli artysta osiągnie określony przez siebie cel czyli zbierze podaną wcześniej sumę pieniędzy w danym na to przez Pledge Music czasie (może zebrać więcej), to musi się ze zobowiązań wywiązać.

Wracając do tematu, ja postanowiłam wspomóc bardzo lubianą przeze mnie artystkę islandzką czyli Ólöf Arnalds. Wybrałam płytę z autografem, kosztowało mnie to 12€. I właśnie wczoraj dotarła :) Bardzo się cieszę, bo uwielbiam jej nostalgiczny, czysty głos połączony z niezwykłymi dźwiękami instrumentów, o których nawet nie wiedziałam że istnieją. No i autograf! Bardzo w stylu Elski :)

Opublikowano wpisy | Otagowano , , , | Komentowanie nie jest możliwe

Ciekawy eksperyment Dove

Nie wiem tylko na ile w nim prawdy, a na ile marketingowego chwytu, ale ja to kupuję. Wiem, że tak mogłoby być naprawdę . A może nawet było?

Opublikowano wpisy | Otagowano | Komentowanie nie jest możliwe

prima aprilisowy żart google

naprawdę się postarali! Full PROFI :)
http://www.google.pl/intl/pl/landing/nose/

Opublikowano wpisy | Otagowano | Komentowanie nie jest możliwe

Pierwsza gwiazdka Michelina dla polskiej restauracji!

GRATULUJEMY ATELIER AMARO!

http://2.bp.blogspot.com/-npYlnY0k1L0/T2UiEutsNbI/AAAAAAAAIHU/8fgxiEY8sko/s400/Atelier+Amaro2.jpg
Opublikowano wpisy | Otagowano | Komentowanie nie jest możliwe